Goodbye April – kwietniowy szał nowościowy – pielęgnacja, kolorówka, sprzęt, nowe tła i bullet journal na maj

Kwiecień to miesiąc, w którym budzę się do życia. Od kilku lat wprost nienawidzę naszych burych zim, dlatego wiosną wyłaniam się niczym wygłodniały niedźwiedź na łowy. W moim przypadku – kosmetyczne 🙂 Dzisiejszy post to prawdziwy tasiemiec, więc bez zbędnego paplania, które jest moją drugą naturą, zapraszam na przegląd kwietnia.

Rossmann
Zawędrowałam tam kilka razy, z reguły po jakieś środki czystości i owoce w tubkach dla mojego dziecka, które je wprost uwielbia. Dla siebie oczywiście tez coś zgarnęłam. Krem do rąk z Bielendy Len i Rozmaryn po prostu musiałam kupić, bo ja – blogerka kosmetyczna z jakimś 7 letnim stażem, nie miałam w zapasie już żadnego! A moje ręce wołały o pomstę do nieba. Do micela z Garniera wróciłam z podkulonym ogonem i chyba długo nie zdecyduję się na nic innego. Ostatni niewypał z Nivea to jakaś masakra, nie dałam rady dobić nawet do połowy. Żel z Isany kawa i wanilia to zakup jakby tradycyjny – kolekcjonuję je jak pokemony.

Na promocji -55% „zaszalałam” niebywale… Kupiłam tylko dwie nowe, ochronne pomadki z Himalaya. Jedna z masłem kakaowym, a druga SPF 30 ( polecam – bo bez Ethylhexyl Methoxycinnamate, o którym zresztą przygotuję oddzielny wpis ). Do tego tradycyjnie czesadełko do ujażmiania brwi z Miss Sporty. Przy okazji zgarnęłam kolejną Isanę, o cudnym, makowym zapachu i żel do higieny intymnej 4Organic ( cena mocno przesadzona! ).
Meetbeauty Conference
W tym roku spotkanie blogerów kosmetycznych Meetbeauty niestety nie doszło do skutku. Straszna szkoda bo miałam wielką ochotę jechać. Ale nic straconego – konferencja zaplanowana jest za rok. Ekipa zrobiła mi wielką niespodziankę – dla wszystkich blogerów, którzy dostaliby się w tym roku, przygotowano paczki z niespodziankami. Jedna dotarła i do mnie 🙂 Znalazłam w niej krem na cellulit z Topły (akurat miałam kupować coś na ujędrnienie!), dwa balsamy do ciała Solverx ( pierwsze wrażenia mega na plus), suche szampony Batiste ( jedyne, które nadają się do mojej czupryny ), nowości od Annabelle Minerals – rozświetlacz oraz róż mineralny i mesoboost – nowa dla mnie firma. Dzięki! 🙂

It’s Skin

Tę firmę poznałam dzięki kremowi z linii Caviar, który dostałam od przyjaciółki. Teraz mam okazję testować kolejne produkty. Krem aloe składowo nie do końca mi odpowiada, ale o piance Green Tea do mycia twarzy i maseczkach będziecie mogły przeczytać już niedługo.

Moja przyjaciółka sprawiła, że kwiecień był prawdziwym festiwalem nowości!

BH Cosmetics

Tą firmę znam w sumie jedynie ze słyszenia. Mam wrażenie, że u nas jest mało popularna. A cienie po prostu wprawiły mnie w osłupienie. Do poznania mam paletę róży, kremową paletę do konturowania, palety cieni Moroccan Sunset i Afternoon Rendezvous oraz paletę cieni do oczu i do konturowania It’s my raye raye.

Zobaczcie z bliska jaka cudna!
BeBio Cosmetics
Chodakowską można lubić albo nie. Ja akurat należę do tej pierwszej części – kibicuję jej i cieszę się fajnymi projektami. Kosmetyki kusiły mnie od kiedy zobaczyłam zapowiedzi w Rossmannie. Mam dwa zestawy – bambus i trawa cytrynowa oraz granat i jagody goji. Żeli jeszcze nie używałam, ale balsam i dezodorant są naprawdę fajne, a co najważniejsze – działają.
Affect
Paleta In the Spotlight marzyła mi się od dawna, więc po prostu nie mogłam się nacieszyć, że ją dostałam. Do tego trio do konturowania, dwa pudry i zestaw pigmentów charmy. Na Instastory pokazywałam jak cudownie pakują! A krówki – mniamniuśne ciągutki, pierwszy raz zeżarłam wszystkie, nie dzieląc się z mężem 😀

Korean Store

Wałeczek jadeitowy kusił mnie od dawna. Gdy zamówiłam swój z różowego kwarcu, moja przyjaciółka akurat sprawiła mi podobny prezent tyle, że w bardziej wypasionej wersji. Przyznaję rację wszystkim tym, którzy twierdzą, że to cudowna rzecz. Masaż jest mega przyjemny, a cera robi się znacznie jędrniejsza. Wow!

Mexmo

Tej firmy ostatnio pełno na instagramie. Ich pojedyncze duochromy i żuczki to coś pięknego. Ja swoje mam w pięknej palecie Queen of Hearts. A do tego gratis kredka! Cudo! Już nie mogę się doczekać kiedy pokażę ją Wam w pełnej krasie. Muszę niestety uzbroić się w cierpliwość, wyprowadzić i doprowadzić dom do stanu nadającego się do mieszkania 😀

Talika
To jest dla mnie enigma i dopiero poznaję się z tym sprzętem. Według producenta jest to urządzenie, które wykorzystuje naturalne zjawisko fal światła na skórze, dzięki czemu stymuluje produkcję kolagenu i elastyny oraz skutecznie redukuje zmarszczki. Wygładza i poprawia koloryt cery. Zamierzam zabrać się za regularne stosowanie i niedługo dam Wam znać, czy to faktycznie działa ( a niestety mam już co prostować…).
Różności
Od dawna planowałam zakup bazy glitter primer z Nyxa bo podobno świetnie nadaje się pod cienie foliowe. Do kompletu mam też bazę pore filler. Zawsze jakoś tak omijałam Catrice, a teraz używam tuszu Glam&Doll i jestem zachwycona. Do tego sleeping packi Balea, różności w płachcie, których na oczy nie widziałam, kredka Rivel de Loop i zestaw z Lancastera – filtr SPF 30, niestety z filtrem przenikającym i przyspieszacz opalania. Ten drugi biorę przy pierwszej lepszej okazji, bo cały zeszły rok totalnie unikałam słońca z racji na depilację laserową. Dołączmy do tego małego cycoholika i aktualnie mam znaczący niedobór witaminy D. W tym roku więc będę się opalać ( oczywiście w granicach zdrowego rozsądku i z filtrami ).

Wiem, że wiele z Was lubi i prowadzi bullet journale – ja zakochałam się w tej formie prowadzenia dziennika i zawsze z wielkim zapałem przegrzebuję Pintresta żeby przygotować nowy miesiąc. Poniżej linki do mojego Insta – jeśli mnie nie śledzicie to serdecznie zapraszam 🙂

Dajcie znać czy coś wpadło Wam w oko? 🙂 A ja życzę udanego, majowego weekendu. W domu czy na wyjeździe?  

Poprzedni

Następny

Pin It on Pinterest