Dochodzę do wniosku, że bywam ignorantem jeśli chodzi o niektóre firmy, a przynajmniej do niedawna byłam. Soraya nigdy nie leżała w kręgu moich zainteresowań, aż do czasu gdy pozazdrościłam kuzynce mleczka scenicznego do ciała, które choć ma mocno średni skład, to latem sprawdzało się na mojej skórze naprawdę bez zarzutu KLIK (właśnie denkuję odkopaną z czeluści reszteczkę).
Będąc na zakupach w świeżo wyremontowanym Rossmannie , dokładnie 28 listopada ( kolejny raz utwierdzam się w przekonaniu, że posty zakupowe się przydają ) stanęłam przed ścianą maseczek. W oko wpadła mi właśnie linia Sorai – 10 minut na… . Wybrałam maseczkę oczyszczającą do skóry tłustej i mieszanej. Niestety niedługo potem moja cera zaczęła świrować i maseczka długo czekała na swoją kolej, ale się doczekała.
Choć najczęściej sięgam po maski nawilżające to od czasu do czasu kosmetyki z glinką są w mojej pielęgnacji bardzo mile widziane ( skłonność do niedoskonałości cery, która ostatnimi czasy na szczęście nieco osłabła ).
Maska firmy Soraya ma gęstą, mocno kremową konsystencję. Wyraźnie czuć w niej glinkę. Mimo to łatwo rozprowadza się po twarzy. Ma przyjemy, nie drażniący choć dość dobrze wyczuwalny zapach.
Może powodować chwilowe podrażnienie oczu, przy pierwszym użyciu nie miałam takiego problemu, ale przy drugim, przez pierwsze 2 minuty bardzo łzawiły mi oczy. Nie mam pojęcia czym było to spowodowane, tym bardziej, że pierwszym razem nic takiego nie odczułam. Uważam jednak, że osoby o szczególnie wrażliwych oczach powinny na nią uważać.
Maseczka zasycha bardzo szybko, faktycznie 10 minut to chyba najrozsądniejszy czas jeśli chodzi o trzymanie jej na twarzy choć po 15 min. nie odnotowałam żadnych podrażnień.
Zmywa się dość łatwo nawet bez mojej ulubionej gąbeczki Calypso.
Pierwsza połowa składu jest moim zdaniem świetna, druga jednak pozostawia sporo do życzenia ( SLES w maseczce – why ? ).
Efekty ?
Skłamałabym, gdybym powiedziała, że jestem niezadowolona z działania. Skóra po zastosowaniu maseczki jest aksamitnie gładka i miękka, pory skóry są lekko zwężone i ma ona naprawdę zdrowy koloryt. Kosmetyk zmywa się całkowicie, nie pozostawiając żadnego wyczuwalnego filmu. Dzięki temu twarz jest naprawdę odświeżona i zmatowiona.
Dla mnie to jedna z lepszych maseczek oczyszczających jakie zdarzyło mi się używać i chętnie wrócę do niej w przyszłości przymykając oko na niektóre składniki, bo efekt końcowy jest wart tego drobnego grzechu.
Za podwójne opakowanie 2 x 5 ml zapłacimy w Rossku ok. 2,60 zł. Jak widać jest to naprawdę tani produkt.
Ciekawa jestem również innych masek z tej serii, miałyście może jakieś ?
A na koniec zobaczcie, jak skręcił mi się dziś jeden pukiel włosów. Wygląda jak zdjęty z lokówki, a kompletnie przy nim nie majstrowałam. Nie ma to jak umyć włosy i zostawić same do wyschnięcia 😀






Ja miałam i pisałam recenzje u siebie:-) uwielbiam je. Osobiście uważam , ze są to jedne z lepszych maseczek dostępnych na rynku. Ostatnio zachwycam się tez ich kremem na dzień i coraz bardziej przekonuję się, ze kosmetyki Soraya obecnie są na naprawdę wysokim poziomie.
Mnie jakoś nigdy do nich nie ciągnęło, ale chyba muszę zrobić głębsze rozeznanie terenu bo maseczka okazała się być naprawdę fajnym produktem.
ja na razie odpuściłam z saszetkami- chcę wykończyć tubkę sanctuary. Wystarcza mi za wszystkie saszetki świata 😛
choć nie powiem, że zaczyna mi brakować eksperymentów 😛
No właśnie chyba ta chęć eksperymentów jest u mnie zbyt silna 🙂 Zawsze mam w zanadrzu jakąś nową maskę do wypróbowania, nieraz leżą i czekają kilka miesięcy, ale w końcu każda zawsze ma swoją premierę 🙂
Stosowałam ją raz. Bardzo przypadła mi do gustu;) Faktycznie dobrze oczyszcza:))
Mnie zachwyciła tym, że twarz jest po niej tak niesamowicie gładka 🙂
ja tam kupuję glinki w proszku i wychodzi nie dość, ze taniej to jeszcze zdrowiej bez zbędnych świństw w składzie 😉
No niby tak, ale chęć wypróbowania czegoś nowego jest silniejsza ode mnie 😀
ja nie lubię soray'i jakoś, a teraz mam inną maseczkę i musze ją wypróbować 🙂
ale loczek !
Hihihi, lok mnie dziś rozłożył na łopatki 😀
Jestem akurat fanką proszkowanych glinek, bo te sklepowe nie dają u mnie żadnego efektu. To zdjęcie to kolejny dowód na to, że włosy żyją własnym życiem:P
A ja dla odmiany nigdy tych w proszku nie próbowałam, ale pewnie jeszcze się skuszę 🙂
Taaak – moje włosy potrafią mnie zaskoczyć 😀
Te maseczki są dosyć popularne 🙂 Sama chyba mam gdzieś w pudełku z próbkami ;]
W sumie ciężko, żeby kosmetyk tak łatwo dostępny nie był popularny 🙂 Ciekawa jestem innych opcji 🙂
Jak na razie oczyszczające omijam szerokim łukiem. Miałam z tej serii nawilżająco. I całkiem dobra. Przyjemnie mnie zaskoczyła 🙂
Rozumiem, ja też miałam długą przerwę w maskach oczyszczających, na szczęście moja cera wróciła do naprawdę niezłej kondycji 🙂
Dodaję do listy zakupowej:)
Mam nadzieję, że będziesz zadowolona 🙂
Bardzo ciekawe te maseczki 🙂
Obserwujemy?
http://jakdwiekroplewody.blogspot.com/
Chętnie wypróbuję jeszcze jakieś 🙂
Maseczki Soraya 10 minut bardzo polubiłam:)
Cieszę się, że nie jestem odosobniona w swoich odczuciach 🙂
Ja niestety nie lubię innych maseczek niż te z Dermaglinu 🙁 Ostatnio kolezanka dala mi z Sorai, ale inną i twarz mnie piekla, zmylam i musialam leciec po krem bo mialam skorupe na twarzy.
A ja Dermaglinu nigdy nie miałam choć zawsze mnie kusił. Ale nic straconego, z pewnością jeszcze się skuszę 🙂
Współczuję przygody z Soray'ą, niestety to co jednym pasuje dla innych jest totalnym niewypałem 🙁
Kochana, zostałaś otagowana w zabawie "It's Only a Picture Tag";)
Dzięki wielkie, zaczynam zbierać zdjęcia i myślę, że w przyszłym tygodniu odpowiem 😀
Jak ja do tej pory mogłam nie zauważyć takiej maseczki w Rossmanie? Muszę koniecznie przy najbliższej wizycie to nadrobić i przetestować na sobie 🙂
Oooo to koniecznie daj znać jak u Ciebie się sprawdziła 🙂
Niedawno stałam się posiadaczką niniejszej maseczki ( kupiona w realu za 2,59 zł ) i powoli zbieram się w sobie do jej użycia 🙂
Mam nadzieję, że spisze się u Ciebie tak dobrze jak u mnie 🙂
Trzy dni temu użyłam tej maseczki po raz pierwszy. Pytanie, które zadałam sobie po opłukaniu twarzy: "Gdzie są moje wągry?!" 😛 Otóż zniknęły, ulotniły się w magiczny sposób 😉 super uczucie!
No mnie również zaskoczyła skutecznością, naprawdę bardzo fajny produkt 🙂
Kupiłam jakiś czas temu saszetkę w Lidlu za jakieś, ja wiem, 1,50zł.
Oooo to jeszcze lepsza promocja Ci się trafiła 🙂
Fajny, fajny produkt 🙂 I pomyśleć, że za marny grosz można dokładnie oczyścić cerę z wągrów 🙂 Używam tej maseczki tak mniej – więcej raz na tydzień/raz na dwa tygodnie i efekt przy regularnym stosowaniu jest taki, że już powoli zaczynam zapominać o moim zaskórnikowym koszmarze na nosie i czole 😀
Zgadzam się 🙂 Ja zupełnie nie spodziewałam się po niej, że mogą być takie efekty – a jednak 🙂