10 zmian na 30 urodziny – nowy dom, nowy zawód, nowa nazwa… nowe życie

Pierwszy raz od bardzo, bardzo dawna usiadłam dziś do bloga i zaczęłam myśleć co by tu napisać… Jak się przywitać? Jak wyjaśnić dlaczego mnie tu nie było? Jak zaprosić na olbrzymie zmiany i czy ktokolwiek będzie jeszcze chciał mnie czytać po takiej przerwie? No i czemu żegnam się z Kaczką?

Prawdę powiedziawszy, na dziecko zdecydowałam się w szczytowym momencie zarówno „kariery” zawodowej jak i blogowej. Liczyłam na to, że po pół roku wrócę do pracy, a bloga będę ciągnęła w wolnych chwilach. Rzeczywistość z dzieckiem okazała się być zupełnie inna 😀 Dodatkowo tysiąc innych problemów na raz, które sprawiły, że wracam do życia po prawie 3 latach! Moja 2 latka z wielką radością poszła do żłobka i rano dosłownie biegiem leci do dzieci, więc ja z czystym sumieniem mogę podzielić się z Wami moimi zmianami – podobno 30-stka to przełomowy okres w życiu kobiety. U mnie to prawdziwe trzęsienie ziemi!

💌1. Wybudowałam dom – no dobra, nie ja, ale mój mąż, od podstaw, własnymi siłami. Choć czasami miałam ochotę go zabić, bo choć lubię samotność to czasami po prostu myślałam, że eksploduję… W tym momencie pozdrawiam wszystkie mamy po emergency CC, które żyją na 4 piętrze bez windy…

💌2. Przeprowadziłam się na wieś – ja, mieszczuch z krwi i kości, po 30 latach mieszkania w bloku, przeprowadziłam się pod miasto, do 150 metrowej chałupy. I wiecie co? To była najlepsza decyzja!

💌3. Wymęczyłam dofinansowanie na własną działalność z PUP – nigdy w życiu nie zakładałam takiego scenariusza. Jakoś tak wydawało mi się, że to nierealne. A jednak! Można! Jak już dopełnię wszelkich formalności to podzielę się z Wami wrażeniami. Choć czasami bywa ciężko, bo urzędowe schematy męczą nawet samych urzędników, to moim zdaniem warto się pomęczyć.

💌4. Założyłam własną firmę  – ja, człowiek który zawsze pracował na etacie. Po studiach miałam pomysł na własną firmę, ale przestraszyłam się tych wszystkich ” nie dasz rady, zusy, srusy, skarbówka, a za co?”. Teraz wyznaję inną filozofię – strach o coś jest zawsze, ale lepiej żałować, że się spróbowało niż później myśleć ” a co by było gdyby?”…

💌5. Zmieniłam zawód – powiedzmy sobie szczerze, w zawodzie to ja nigdy nie pracowałam. Z wykształcenia jestem mgr inż Rolnictwa – specjalność Agronomia i Agrobiznes. Gdy czasami to „wypływa” wszyscy patrzą na mnie jak na wariata. Patrz punkt 2 😀 Śmiem jednak twierdzić, że kiedyś mi się to przyda. Poniekąd dzięki blogowi odkryłam, że mam dryg do zdjęć – zaczęły się do mnie odzywać firmy, które były zainteresowane sesjami produktowymi. I tym sposobem zostałam fotografem 🙂

💌6. Zmieniam nazwę bloga – dlaczego koniec z kaczką? Gdy zakładałam bloga 7 lat temu, wzięłam swoją bardzo starą nazwę z poprzedniej platformy. Nie pytajcie mnie skąd ten pomysł. Ja sama nie umiem tego za bardzo wyjaśnić. Już za kilka dni zacznę oficjalnie funkcjonować jako Jedno Spojrzenie beauty&photography. Przyznacie, że brzmi jakby dojrzalej 😀

💌7. Przenoszę się na wordpress – i tu trzymajcie kciuki, pomaga mi w tym Dorota z Kot Kreator i mam wielką nadzieję, że ogarnę tą platformę, bo prostota Bloggera była jak dotąd cudowna, ale przestała mi wystarczać.

💌8. Złapałam wnętrzarskiego bakcyla – urządzanie własnego domu przy ograniczonym budżecie nie jest łatwe. Wprowadziliśmy się w zasadzie w mocno niewykończony dom, więc na razie wszystko jest jeszcze w powijakach, ale mam wielką nadzieję, że przeniosę część mojej nowej zajawki również tutaj.

💌9. Schudłam 17 kilogramów i utrzymałam wagę – dieta mż i więcej ruchu naprawdę działa, teraz muszę sama strzelić sobie z liścia za te wszystkie lata siedzenia na tyłku za biurkiem.

💌10. Pokonałam upierdliwą chorobę, która zjadła mi ponad rok szczęśliwego życia – i dopiero teraz wiem, że tak naprawdę zżerała mnie od wielu, wielu lat. Kiedyś może Wam o tym napiszę 🙂

Już za kilka dni pożegnam się z Kaczką na stałe by zacząć zupełnie nową rzeczywistość jako Jedno Spojrzenie. Trzymajcie za mnie kciuki bo szykuję coś ekstra 🙂

Poprzedni

Następny

Pin It on Pinterest