Wieczór przy kominku – Yankee Candle Crackling Wood Fire

Od paru lat wybitnie kiepsko znoszę sezon jesienno-zimowy. Długie wieczory działają mi na nerwy. Szaro, buro i ponuro – where is śnieg??? Żeby choć trochę umilić sobie tą wieczną ciemność stawiam oczywiście na woski. Palę je okrągły rok, ale właśnie teraz mają swój wyjątkowy urok. Oczywiście nie mogłam przejść obojętnie obok świątecznej kolekcji Yankee Candle na goodies.pl. Na pierwszy plan poszedł Crackling Wood Fire. Ehhh za rok o tej porze będę siedziała przy własnym kominku, na razie zadowolić mnie musi tylko ten zapachowy 🙂

Producent opisuje wosk Crackling Wood Fire jako słodki zapach wanilii dopełnionej nutami drzewa cedrowego, gałki muszkatołowej i szczyptą bursztynu. Nigdy nie czytam opisu zapachów przed zakupem. Po prostu biorę w ciemno. Tym razem byłam mocno zaskoczona, gdy zajrzałam sprawdzić nuty do posta. Osobiście odbieram je nieco inaczej…
Przede wszystkim zabijcie mnie, ale ja tam nie czułam wanilii. Dla mnie to połączenie zapachu palonego drewna z odrobiną czegoś kadzidlanego, perfumeryjnego dopełnione męskimi nutami i kapką pikanterii. Cedr, bursztyn, gałka? OK tu się zgadzam, że to właśnie one tworzą nam klimat. Nie będę się licytować czy ta wanilia tu jest czy jej nie ma. Najważniejsze jest to, że to jeden z najciekawszych wosków tego roku i obok Driftwood będzie moim zdecydowanym ulubieńcem.
Mocny, wyrazisty, szybko wypełniający pomieszczenia i długo utrzymujący się w powietrzu. Ma w sobie coś otulającego i sprawiającego, że ma się ochotę zasiąść z kubkiem gorącej herbaty i dobrą książką, najlepiej romantyczną 🙂
W kolejce czekają kolejne zapachy. Macie swój ulubiony wosk na dłuugie wieczory? A może chcecie przeczytać o którymś w pierwszej kolejności?

Poprzedni

Następny

Pin It on Pinterest