Regenerowanie i farbowanie w przerwie na kawę? Vitality’s Espresso balsam koloryzujący do włosów

Odkąd jestem mamą, pojęcie ekspresowej pielęgnacji jest mi niezmiernie bliskie. Z jednej strony chcę się czuć ładnie i kobieco, a z drugiej strony naprawdę brak mi czasu na pracochłonne zabiegi. Częste wiązanie włosów, przerwy w pielęgnacji i dawno nie widziany fryzjer – wszystko to odbija się właśnie na mojej czuprynie. Gdy więc zaproponowano mi wypróbowanie kompletnej nowości, czyli balsamu koloryzującego do włosów Vitality’s Espresso, byłam mega ciekawa efektów. Odżywianie i regeneracja w tym samym czasie co odświeżanie koloru. A wszystko w 3 minuty! Zbyt piękne, żeby było prawdziwe. A jednak…

Balsamy Vitality’s zamknięte są w wygodnych opakowaniach z pompką o ciekawym, kulistym kształcie. Ich zapach to dla mnie mieszanka kawy i czekolady – mmm… sama przyjemność. 
Konsystencja balsamu jest dość gęsta, nałożona na wilgotne włosy, bardzo dobrze się rozprowadza. Nie skapuje i nie spływa. Faktycznie, można w tym czasie zasiąść to szybkiego espresso, bez ryzyka, że zaplamimy ścieżkę z łazienki do kuchni.

Balsam zdecydowanie należy nakładać w rękawiczkach, bo opcja koloryzacji to żaden chwyt marketingowy. Moje włosy są z natury suche i bardzo wymagające, dlatego nieco obawiam się produktów 2 w 1. Vitality’s jednak spełnia swoje obietnice. Włosy po zabiegu były miękkie, elastyczne i sypkie. Układały się w ładne loki. No i ten blask – myślę, że łatwo wychwycić to na zdjęciach – włosy po prostu niesłychanie lśnią!
Odświeżeniem koloru jestem wprost zachwycona. Jasne, że nie możemy spodziewać się efektów pełnego farbowania, bo i nie do tego ten produkt służy. Wersja brązowa, którą testowałam, pięknie ujednoliciła mój kolor, czyniąc go głębszym, bardziej nasyconym i cieplejszym. To idealna opcja, gdy chcemy odświeżyć kolor między farbowaniami, ale jednocześnie zależy nam na odżywieniu i regeneracji włosów. Produkt nie zawiera amoniaku i wody utlenionej, a kolor jest indukowany przez kwaśne pH. Zgodnie z obietnicami utrzymuje się do 3-4 myć
Dla zainteresowanych pełny skład poniżej:



Aqua/ Water, Propylene Glycol, Cetyl Alcohol, Quaternium-87, Cetrimonium Chloride, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Stearamidopropyl Dimethylamine, Quaternium-91, Cetrimonium Methosulfate, Polyquaternium-4, Hydroxyethylcellulose, Dimethicone, Hydrolized Vegatable Protein Pg-Propyl Silanetriol, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Parfum/Fragrance. Colorants: Basic Brown 16, Basic Blue 99, Basic Brown 17.


Za 200 ml produktu, zapłacimy ok. 59 zł w drogeriach Rossmann. Opakowanie starcza na 10-15 aplikacji, więc moim zdaniem cena jest jak najbardziej adekwatna do ilości balsamu.


Gama kolorystyczna jest całkiem bogata – brąz, fiolet, czerwień, blond, rudy i złoty. Na ten ostatni mam wielką ochotę i myślę, że skuszę się bliżej wakacji, bo kocham złociste refleksy we włosach.
Dajcie znać jak podoba Wam się efekt i czy same farbujecie włosy? 

””

Poprzedni

Następny

Pin It on Pinterest