Semilac 3 tygodnie później – 070 Pearl Red i 144 Diamond Ring

Do tego posta przymierzałam się już od bardzo dawna. Dzisiejsze zakupy nowych kolorków hybryd Semilac natchnęły mnie do napisania o moich pierwszych doświadczeniach z produktami Diamond Cosmetics. Latem czerwień lubię jedynie na paznokciach u nóg, poniższy manicure pochodzi ze świąt 🙂 Nie koniecznie jednak o kolory chodzi mi w dzisiejszym poście, a o samą jakość i łatwość w obchodzeniu się z produktami Semilac.

Lakiery hybrydowe – czy warto?

Uważam, że każdy musi sam wyrobić sobie zdanie na ten temat. Nie chcę się bawić w plusy i minusy bo to temat na co najmniej kilka postów. Znam zarówno zwolenniczki jak i przeciwniczki tego rodzaju manicure i każda ma swoje racje. Jeśli o mnie chodzi to jestem bardzo, bardzo na tak! Umiejętnie zakładana i zdejmowana hybryda naprawdę nie niszczy paznokci, a stosowanie atestowanych produktów zdecydowanie niweluje ryzyko alergii. Owszem, jestem osobą, która lubi często zmieniać kolor paznokci i dlatego nie zawsze noszę manicure hybrydowy, ale na wszystkie większe wyjścia, święta, wakacyjne wyjazdy jest po prostu niezastąpiona. Nie dziwię się, że Semilac zyskał takie rzesze fanek bo ich produkty sprawdzają się u mnie po prostu niezawodnie.

Semilac – baza i top coat

Posiadam na razie klasyczną bazę i top coat – w przyszłości jednak skuszę się na wersję top coatu no wipe, nie cierpię tego oczyszczania ostatniej warstwy, ale to urok klasycznych preparatów nawierzchniowych. O ile pod względem technicznym do topu nie mam żadnych zastrzeżeń o tyle baza ma dość rzadką konsystencję i trzeba się maksymalnie skupić przy nakładaniu aby nie pozalewać skórek.

Semilac Pearl Red

To piękna, głęboka czerwień z delikatnym shimmerem. Nie jest to typowa tandetna perła, a bardzo delikatne drobinki, które ujawniają się najpiękniej w sztucznym świetle. Nic dziwnego, że tak bardzo urzekł mnie przed samymi świętami – elagancki i wyjątkowy, pasuje chyba do każdej stylizacji.

Semilac Diamond Ring

Jako wielka fanka złota nie umiem Wam wyjaśnić dlaczego zdecydowałam się właśnie na ten odcień… Mimo wszystko już w praniu okazało się, że to bardzo wdzięczna błyskotka. Srebrna baza z migoczącymi niczym diamenty drobinkami stanowi cudne przełamanie klasycznego manicure. Nabiera on dzięki temu wyjątkowego charakteru.

Tak jak zaznaczyłam w tytule posta, zdjęcia robiłam dopiero po prawie 3 tygodniach noszenia hybrydy. Poza delikatnie przytartym paznokciem palca wskazującego ( przy zwykłym lakierze na bank złamałabym go ) i widocznym odrostem, mani trzymał się idealnie. Nie tracił połysku, nie odwarstwiał się, nie bąbelkował, nie ciemniał… Naprawdę za każdym razem, gdy zakładam hybrydę Semilac wszystko wygląda dokładnie tak samo. Zero problemów.

Na zdejmowanie trzeba poświęcić nieco czasu i cierpliwości. Naprawdę nie polecam zrywania hybrydy – w ten sposób bardzo łatwo można zniszczyć paznokcie. O wiele bardziej niż odmaczając je w acetonie. Jeśli damy my ok. 20 minut to lakier schodzi bez najmniejszego problemu. Wystarczy delikatnie zdjąć go drewnianym patyczkiem. Kilka razy nakładałam hybrydę po hybrydzie i nigdy nie odbiło się to na stanie moich paznokci. Uważam, że kluczem do sukcesu jest cierpliwość – precyzyjne nałożenie wszystkich warstw, odpowiedni czas utwardzania, ale także skrupulatne zdjęcie lakieru gdy pojawia się już odrost. 
Na mój własny ślub planuję wykonać delikatny manicure z odcieniem Biscuit i Gold Disco w roli głównej 🙂 Moje Semilaczki zostały kupione na cocolita.pl 🙂
Jaki jest Wasz stosunek do lakierów hybrydowych? Koniecznie dajcie znać. Podpowiedzcie też jakie kolory są Waszymi ulubionymi – cały czas kompletuję listę 🙂

Poprzedni

Następny

Pin It on Pinterest