Z lekkością nie tylko na upał – wielofunkcyjny krem koloryzujący myBBcream ze stabilnym filtrem SPF30

Już od 3 dni próbuję napisać dla was ten post i chyba z okazji upałów i nabycia duetu Photoshop CC i Lightroom, mój komp postanowił zwolnić do prędkości ślimaka. Na szczęście okazuje się, że bycie matką sprawiło, że odnalazłam w sobie nowe pokłady cierpliwości. I oto jest! Świeżutki i cieplutki
( choć dziś pewnie powinnam reklamować jako oazę chłodu ) post o nowości od mojej ulubionej Miya Cosmetics – myBBcream. Lekki krem koloryzujący w dwóch odcieniach z filtrem SPF30 i to jakim! Ciekawe?

Dlaczego skusiłam się na przetestowanie Miya myBBcream z SPF30??
Gdyby ktoś jeszcze nie tak dawno powiedział mi, że zrezygnuję z ciężkich podkładów typu Revlon Colorstay (sic!) popukałabym się w czoło. Cóż… chyba każda z nas ma za sobą makijażowy etap, o którym nie do końca chciałaby pamiętać i choć nie powiem, cera wyglądała idealnie to jednak używanie tak ciężkich produktów na co dzień to horror. Już w ciąży przesiadłam się na minerały bo nie dość, że wyglądałam jak supermodel tylko z brzuchem, to dodatkowo po prostu aż odrzucało mnie od ciężkich produktów. I tak zostało do dziś. Ostatnie upalne dni tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że myBBcream od Miya Cosmetics to prawdziwy hit i na bank zostanie ze mną do ostatniej kropli.
Czego po nim oczekiwać?
Przede wszystkim nie jest to produkt dla osób, które poszukują mocnego krycia i totalnego matu. Od razu możecie sobie darować czytanie. Jeśli jednak poszukujecie czegoś idealnego na co dzień, a już w szczególności na lato, co wyrówna koloryt cery, lekko ją zmatowi, ale jednocześnie zachowa naturalny glow, a do tego ma filtr SPF30 i to w najlepszym możliwym wydaniu to dobrze trafiłyście.
Opakowanie i odcienie
Krem zamknięty jest w klasycznej dla podkładów tubce. Pojemność to nie 30, a 40 ml więc mamy na oko miesiąc używania więcej! Dostępny jest w dwóch odcieniach – fair i medium to dark. Powiem szczerze, że albo jestem tak ślepa, albo kolory nie różnią się od siebie tak diametralnie.
Fair – to jasny, naturalny beż z lekko żółtymi podtonami. Moim zdaniem dobry do zdecydowanej większości cer poza totalnymi bledziochami ( sorry girls ).
Medium to Dark – jest nieco ciemniejszy, ale moim zdaniem tonacja jest ciut chłodniejsza. To nadal naturalny beż, ale już bardziej w kierunku cer oliwkowych.
Osobiście uważam, że oba mi pasują bo idealnie stapiają się z cerą, choć chętniej sięgam po wersję medium to dark – pasuje mi ten chłodniejszy ton.
Konsystencja i Aplikacja
Mybbcream jest bez dwóch zdań niesamowicie lekki i aksamitny. Pięknie stapia się z cerą, ale trzeba działać szybko. Z racji na swój matujący efekt naprawdę szybko zastyga. Najlepiej nakładać go po prostu palcami bo wtedy fajnie rozgrzewa się w kontakcie ze skórą i daje idealne wygładzenie. Uważam, że jak na tak lekki produkt, bardzo ładnie kryje pory i drobne niedoskonałości. Nakładam jedną warstwę, a drugą jedynie punktowo, na twarzowe „niespodzianki”, których ostatnio mam całe mnóstwo.
Jak wygląda mój szybki makijaż z myBBcream?
Odrobina pudru ryżowego i różu, kreska na powiece brązową kredką, odrobina linię wodną i tusz. I faktycznie #jestemgotowa. Zdjęcie z tel – bez filtra, totalna surówka.
Skład
To jest proszę państwa prawdziwa petarda. W zasadzie jeśli bardzo się śpieszycie to możecie darować sobie krem pielęgnacyjny – myBBcream od Miya i tak Was nawilży i odżywi, hasło #jestemgotowa nabiera nowego wymiaru! Ponadto chylę czoła za dobór filtrów UV – z reguły firmy bazują na niestabilnych filtrach przenikających, o czym przeciętny konsument nie ma bladego pojęcia. Tu mamy SPF30 czyli bardzo logiczny wariant na lato, a do tego stabilne filtry. Całość moim zdaniem jest po prostu mega! 

PS. Obie wersje mają identyczny skład.

Minusy?
Szczerze mówiąc nie zauważyłam… no bo jest dokładnie tak jak zapewnia producent:
– nawilżenie? jest
– rozświetlenie? jest
– wyrównanie kolorytu? jest
– niwelowanie porów i niedoskonałości? jest’
– matowienie cery? jest
– wygładzenie? jest
– ochrona UV? też kurczę jest!
MuBBcream możecie kupić online w sklepie Miya Cosmetics lub stacjonarnie w Hebe. Cena za 40 ml to 44,90 zł. Jak na krem, podkład i filtr w jednym, rzekłabym, że zacnie!
Moja ekipa od Miya Cosmetics wygląda obecnie tak, brakuje jeszcze kremu Hello Yellow, ale akurat wypierdziałam resztki. Wszystkim włosomaniaczkom powiem po cichu, że esencje sprawdzają się świetnie jako podkład pod olejowanie włosów 😀
Jak jest u Was z makijażem w upały? Wybieracie opcję totalnie no makeup, sięgacie po lekkie kremy koloryzujące bądź minerały, a może nic nie zmieniacie i wybieracie klasyczny podkład? Dajcie znać bo jestem ciekawa 🙂

Poprzedni

Następny

Pin It on Pinterest