Czysty obłęd – Colourpop Give it to me straight i super shock shadow All In i co z tym cłem?

Na cienie Colourpop chorowałam przez długi czas. Tak już chyba jest, że to do czego nie ma się dostępu, kusi najbardziej… Ostatecznie na zamówienie zdecydowałam się gdy wyszła paleta z księżniczkami Disneya. Jestem #teamprincess więc same rozumiecie 😀 Żeby załapać się na darmową dostawę, do zamówienia chciałam dorzucić coś jeszcze. Z długiej listy marzeń zdecydowałam się ostatecznie na Give It To Me Straight i cień super shock ultra metallic All In. Po kilku miesiącach mogę śmiało powiedzieć, że to wszystko co piszą o Colourpop to sama prawda!

Paleta Colourpop Give It To Me Straight!

To zdecydowany gwóźdź programu. 12 cieni o różnym wykończeniu mieści się w papierowej kasetce zamykanej na magnes. Trochę brakuje mi lusterka, ale idzie się przyzwyczaić. Mimo, że kilka razy zaliczyła glebę, nadal jest w bardzo dobrym stanie, więc od strony wykonania nie mam najmniejszych zarzutów. Lakierowana powierzchnia jest odporna na brud ( można ją łatwo przetrzeć ) i odciski palców, których wprost nienawidzę na czarnych paletach.
Kolory i przeznaczenie
Moim zdaniem jest świetna nie tylko do dzienniaków. Owszem, brakuje tutaj mocniejszych kolorów, które robią nam coś wieczorowego, ale za to metaliki są tak boskie, że spokojnie możemy połączyć je z dowolnymi produktami i stworzyć wyjściową petardę. W środku znajdziemy 7 matów i 5 metalików, to chyba dobry balans no nie?
W palecie znajdziemy następujące odcienie:
  • Matter of Fact – cielisty róż – mat
  • Up Front – jaśniutkie, białe złoto – metalik
  • Straight Up – ciepłe, lekko postarzone złoto – metalik
  • BS – pomarańczowy, średni brąz z drobinkami ( nie zauważalne na oku ) – mat
  • Frank – średni, neutralny brąz – mat
  • Candid – przepiękna, jasna miedź – metalik
  • Forthright – coś w stylu rose gold, ale z brązowymi tonami – metalik
  • Downright – jasny, lekko przybrudzony, ale dość neutralny róż – mat
  • Truth Hurts – średnio brąz w brzoskwiniowej tonacji – mat
  • Be Blunt – obok Candid, najpiękniejszy z palety – nazwałabym go jeżynowym? – metalik
  • TMI – ciemna żurawina, zgaszone bordo – mat
  • Actually – ciemny czekoladowy brąz

Trwałość i pigmentacja 

Maty zaskoczyły mnie swoją pigmentacją. szczególnie najjaśniejszy Matter of Fact. Z reguły takie cieliste beże są prawie niewidoczne, tutaj nawet nie trzeba się wybitnie namachać żeby uzyskać zdecydowany kolor. Przyczepić bym się mogła jedynie do dwóch ostatnich czyli TMI i Actually – są bardziej suche niż reszta gromady, ale nie sprawiają trudności w aplikacji. Trzeba jedynie bardziej uważać na osypywanie, które i tak nie jest dramatyczne. Metaliki natomiast to prawdziwe cuda – mięciutkie, wręcz wydawałoby się kremowe. Pigmentacja jest zabójcza, a nałożone na mokrą bazę wyglądają obłędnie. Moi ulubieńcy to Candid i Be Blunt
Cień Colourpop Super Shock Metallic All In
Do palety dobrałam cień Super Shock Metallic Shadow All In 1814 z jesiennej kolekcji. Wzięłam go w sumie losowo – po prostu tego odcieni brakowało mi w zasobach, a kocham wszelkiej maści burgundy. 
Odcień, pigmentacja, trwałość
All In to takie śliwkowe powidła ze złotą poświatą. Najbardziej zaskoczyła mnie formuła – jeszcze bardziej miękka i masełkowata niż te z palety! Zawsze czytałam zachwyty jak bardzo te cienie różnią się od innych i faktycznie coś w tym jest. Gdybym ich nie poznała wcześniej to mogłabym przysiąc, że są to cienie w kremie.
To co w szczególności warto podkreślić w kwestii tego cienia to jego totalną trwałość – nie mogłam domyć go micelem! Może to być zarówno wada jak i zaleta. Cienie z palety Give It To Me Straight są mega trwałe, ale ten cień zagina system. W życiu nie miałam tak gigantycznej pigmentacji połączonej  tak olbrzymią trwałością. Dobrze się nakłada i fajnie łączy z klasycznymi cieniami. To mój trzeci, pojedynczy cień Super Shock i ciężko się opanować przed kolejnymi zakupami. D
Dzienny Makijaż w biegu

Zmalowany totalnie na szybko, na tyle, na ile pozwoliła mi Nadia wywalając wszystko z szafek 😀

Jak zamówić Colourpop?
Zarówno po poście o księżniczkowej serii Disney Designer Collection jak i dziś po poście na Insta, wiele z Was pytało mnie gdzie zamawiałam kosmetyki Colourpop i jak z cłem? Cóż – nie jestem zakupowym Ninja i zamawiałam bezpośrednio ze strony colourpop.com. Powyżej 50$ mamy darmową wysyłkę. Czasami dają darmową dostawę na cały świat niezależnie od kwoty, ale ostatni raz coś takiego było bodajże przed Bożym Narodzeniem. Ja połasiłam się na darmową dostawę, ale niestety dowalili mi cło ( z czym oczywiście się liczyłam), ale powiem szczerze, nie spodziewałam się, że będzie to tak duża kwota… Od 53$ zapłaciłam łącznie prawie 70 zł o ile dobrze pamiętam, z czego ponad 20 to koszty poczty, dokumentów itd. Oczywiście najpierw zostałam powiadomiona o konieczności przedstawienia faktury bądź potwierdzenia zamówienia wraz z ilością, wartością i tym co znajduje się w paczce Dopiero potem dostałam zaproszenie na pocztę 😀 Nie wiem jak jest z tym dokładnie, ale chińscy sprzedawcy często zaznaczają rubrykę gift i jest po sprawie… Oczywiście nie jest powiedziane, że zawsze złapią Was na cło. Ja widocznie jestem na cenzurowanym bo ciągle przyłazi do mnie coś z Ali 🙂

Jak Wam się podoba paleta Give It To Me Straight? Wasz klimat czy nie koniecznie? I czy w ogóle znacie cienie Colourpop? Może macie swoich ulubieńców?

Poprzedni

Następny

Pin It on Pinterest